Okazuje się, że projekt ogłoszony z wielką pompą nie ma jeszcze najważniejszej rzeczy – zgody japońskich właścicieli praw na wykorzystanie marki i bohaterów serii Dragon Ball. Sprawa jest o tyle zaskakująca, że francuskie władze mówiły o przedsięwzięciu tak, jakby jego realizacja była już przesądzona.
Wielki park miał powstać pod Paryżem
Projekt został przedstawiony jako część ogromnej inwestycji w regionie Cergy-Pontoise, na północny zachód od Paryża.
Francja i należąca do Arabii Saudyjskiej grupa Qiddiya podpisały porozumienie dotyczące stworzenia kompleksu trzech parków rozrywki. Łączna wartość inwestycji ma wynosić około 6 miliardów euro, a przedsięwzięcie ma stworzyć około 22 tys. miejsc pracy.
Jednym z planowanych parków miałby być właśnie park poświęcony „Dragon Ballowi”.
Problem w tym, że w oficjalnych komunikatach francuskiej prezydencji ani Qiddiya nie potwierdzono jednoznacznie, że Dragon Ball znajdzie się w kompleksie.
Brakuje najważniejszej zgody
Jak ustalił francuski dziennik „Le Monde”, projekt nie otrzymał jeszcze zgody na wykorzystanie marki Dragon Ball oraz jej bohaterów.
Kilka źródeł związanych ze sprawą potwierdziło, że negocjacje dotyczące licencji nadal trwają. Oznacza to, że mimo entuzjastycznych zapowiedzi park Dragon Ball w okolicach Paryża nie jest jeszcze przesądzony.
To poważna przeszkoda, ponieważ w przypadku tak rozpoznawalnej marki wykorzystanie Goku, Vegety czy innych elementów świata stworzonego przez Akirę Toriyamę wymaga odpowiednich umów licencyjnych.
Prawa do Dragon Balla są skomplikowane
Sytuacji nie ułatwia fakt, że prawa związane z „Dragon Ballem” są podzielone pomiędzy kilka japońskich podmiotów.
Wśród nich znajdują się między innymi Shueisha, Toei Animation, Bird Studio oraz Bandai Namco. Każda z firm odpowiada za określone elementy eksploatacji marki, co sprawia, że uzyskanie zgody na stworzenie gigantycznego parku rozrywki jest znacznie bardziej skomplikowane niż podpisanie jednej umowy z pojedynczym właścicielem.
Dodatkowym utrudnieniem jest śmierć Akiry Toriyamy, twórcy „Dragon Balla”, który zmarł w 2024 roku.
Ogłoszono park, zanim wszystko było ustalone?
To właśnie sposób komunikowania projektu wywołuje obecnie największe zamieszanie.
Francuska polityk Valérie Pécresse ogłosiła, że Dragon Ball trafi do regionu Île-de-France, a prezydent Emmanuel Macron mówił o ogromnej inwestycji, która ma zmienić okolicę.
Tymczasem według „Le Monde” negocjacje licencyjne nie zostały jeszcze zakończone.
W efekcie informacja o planowanym parku zaczęła funkcjonować w mediach jako fakt dokonany, mimo że z punktu widzenia właścicieli marki kluczowa zgoda wciąż nie została uzyskana.
To może nawet utrudnić dalsze negocjacje. Partnerzy posiadający prawa mogą bowiem odebrać taką komunikację jako próbę przedstawienia projektu jako już zatwierdzonego.
Francja chciała drugiego Disneylandu?
Skala całego przedsięwzięcia jest ogromna.
Projekt ma powstać na terenach dawnego parku Mirapolis, który został otwarty w 1987 roku, ale zaledwie kilka lat później zakończył działalność. Teraz miejsce miałoby otrzymać drugie życie.
Francuskie władze widzą w inwestycji szansę na rozwój regionu, przyciągnięcie turystów i stworzenie tysięcy miejsc pracy.
Dla Arabii Saudyjskiej projekt jest natomiast kolejnym elementem strategii dywersyfikacji gospodarki i inwestowania w rozrywkę oraz turystykę. Qiddiya rozwija już w Arabii Saudyjskiej ogromny kompleks rozrywkowy, w którym również planowany jest park związany z „Dragon Ballem”.
Dragon Ball ma już być wielkim parkiem w Arabii Saudyjskiej
Co ciekawe, Qiddiya wcześniej uzyskała porozumienie dotyczące stworzenia parku Dragon Ball w Arabii Saudyjskiej.
To może działać na korzyść francuskiego projektu, ale jednocześnie pokazuje, że uzyskanie licencji nie jest formalnością. W przypadku Francji odpowiednie pozwolenia nadal nie zostały sfinalizowane.
Na razie nie ma powodu do paniki, ale projekt nie jest pewny
Warto więc oddzielić dwie rzeczy.
Sam projekt wielkiego kompleksu parków rozrywki pod Paryżem jest realnym przedsięwzięciem, związanym z inwestycją wartą około 6 miliardów euro.
Nie ma jednak obecnie pewności, że jednym z jego elementów będzie park Dragon Ball.
Dopóki japońscy właściciele praw nie wyrażą zgody na wykorzystanie marki, Goku i reszta bohaterów mogą pozostać jedynie planem.
A to oznacza, że wielki park, który jeszcze niedawno przedstawiano jako nową europejską świątynię Dragon Balla, wciąż potrzebuje najważniejszego podpisu.


