Collider przypomniał właśnie kilka takich produkcji ze świata science fiction — i naprawdę warto do nich wrócić.
Firefly
Absolutny klasyk i jedna z największych „strat” w historii telewizji. Serial Jossa Whedona połączył western z kosmicznym sci-fi i stworzył klimat, którego do dziś nie udało się nikomu skopiować.
Mimo ogromnego kultowego statusu produkcja została skasowana po jednym sezonie.
Travelers
To jedna z najbardziej niedocenionych historii o podróżach w czasie ostatnich lat.
Grupa ludzi z przyszłości przenosi swoją świadomość do ciał osób żyjących współcześnie, próbując zapobiec katastrofie cywilizacji. Brzmi znajomo? Może. Ale wykonanie było naprawdę świetne.
Counterpart
Szpiegowski thriller sci-fi z J. K. Simmons w podwójnej roli to prawdopodobnie jeden z najlepszych seriali science fiction ostatniej dekady.
Alternatywne rzeczywistości, zimnowojenny klimat i genialny klimat paranoi sprawiły, że serial był absolutnie wyjątkowy. Niestety — mało kto o nim dziś pamięta.
Bodies
Netflix wrzucił ten serial praktycznie bez większej promocji, a szkoda — bo to jeden z ciekawszych kryminałów sci-fi ostatnich lat.
Jedno ciało, cztery różne epoki i policjanci próbujący rozwiązać tę samą zagadkę. Brzmi dziwnie? W praktyce działało znakomicie.
Dark Matter
Nie chodzi o nową wersję Apple TV, ale starszy serial Syfy z 2015 roku.
Załoga statku kosmicznego budzi się bez pamięci i próbuje odkryć, kim naprawdę są. Prosty pomysł, ale serial szybko zamienił się w bardzo solidne space opera z dużą liczbą fanów.
Planetes
Jedno z najbardziej realistycznych anime sci-fi w historii.
Zamiast wielkich bitew dostajemy historię ekipy sprzątającej kosmiczne śmieci na orbicie Ziemi. Brzmi absurdalnie, ale serial był niezwykle dojrzały i bardzo mocno opierał się na realnej fizyce.
Almost Human
Serial z Karl Urban, który zniknął zdecydowanie za szybko.
Futurystyczny policyjny thriller o policjancie współpracującym z androidem miał ogromny potencjał i świetny klimat przypominający momentami Blade Runnera. Fox skasował jednak produkcję po jednym sezonie.
Raised by Wolves
Produkcja HBO od Ridley Scott była jednym z najbardziej „dziwnych” seriali sci-fi ostatnich lat.
Androidy wychowujące ludzkie dzieci na obcej planecie szybko zamieniają się tu w filozoficzną opowieść o religii, człowieczeństwie i ewolucji. Serial zdobył świetne recenzje, ale został skasowany po dwóch sezonach.
Altered Carbon
Netflix miał kiedyś naprawdę ambitne sci-fi — a Altered Carbon było tego najlepszym przykładem.
Cyberpunkowy świat, w którym świadomość można przenosić między ciałami, wyglądał fenomenalnie i miał klimat mocno inspirowany Blade Runnerem. Produkcja jednak szybko została anulowana.
Paradox
Brytyjski serial BBC z 2009 roku opowiadał o policjantach otrzymujących zdjęcia katastrof… z przyszłości.
Produkcja miała świetny pomysł i bardzo mroczny klimat, ale została zakończona po jednym sezonie. Dziś praktycznie nikt już o niej nie pamięta.
Dlaczego takie seriale znikają?
Problem wielu świetnych seriali sci-fi jest prosty:
- wysokie koszty produkcji,
- niszowa widownia,
- trudniejszy marketing,
- brak natychmiastowych wyników oglądalności.
Przez lata mnóstwo naprawdę dobrych produkcji kończyło się po jednym lub dwóch sezonach — nawet jeśli później zdobywały status kultowych.
Dziś streaming daje takim tytułom drugie życie, ale wiele z nich nadal pozostaje kompletnie zapomnianych.


