Cinobo wystartuje 3 listopada i zaoferuje blisko tysiąc filmów oraz seriali, w tym kino niezależne, klasykę i produkcje festiwalowe. Największym wyróżnikiem serwisu mają być bezpłatne bilety do kin studyjnych dostępne w ramach abonamentu.
Nowa platforma streamingowa już w listopadzie
Cinobo pochodzi z Grecji, gdzie działa od 2020 roku. Teraz firma rozpoczyna działalność w Polsce, stawiając na widzów, którzy chcą odkrywać mniej oczywiste produkcje, kino autorskie i filmy, które nie zawsze trafiają do szerokiej dystrybucji.
Polska wersja serwisu zadebiutuje 3 listopada 2026 roku. W dniu premiery użytkownicy mają otrzymać dostęp do blisko tysiąca filmów i seriali z całego świata. Za przygotowanie katalogu odpowiadał zespół kierowany przez Marcina Pieńkowskiego, byłego dyrektora artystycznego festiwalu Nowe Horyzonty.
Ile kosztuje Cinobo? Poznaliśmy ceny abonamentu
Nowa platforma będzie dostępna w jednym modelu subskrypcyjnym. Miesięczny abonament ma kosztować 29,99 zł, natomiast przy płatności za cały rok cena w przeliczeniu na miesiąc spadnie do 23,99 zł. Serwis zapowiada również siedmiodniowy bezpłatny okres próbny dla nowych użytkowników.
W abonamencie znajdzie się nieograniczony dostęp do katalogu, bez konieczności dodatkowego opłacania poszczególnych filmów. Przed uruchomieniem serwisu przygotowano także promocję dla osób, które zarejestrują się na stronie Cinobo i podzielą się opinią na temat tego, czego brakuje im w polskich serwisach streamingowych. Według zapowiedzi mają one otrzymać miesiąc dostępu bez opłat.
Filmy z 60 krajów zamiast katalogu opartego na algorytmach
Cinobo chce wyróżnić się sposobem prezentowania treści. Zamiast polegać przede wszystkim na automatycznych rekomendacjach, platforma stawia na kuratorskie kolekcje, tematyczne zestawienia i możliwość wyszukiwania filmów według nastroju.
Przygotowanie polskiej oferty zajęło osiem miesięcy. Zespół przeanalizował około 20 tys. tytułów pochodzących z katalogów ponad stu dystrybutorów i agentów sprzedaży. Ostatecznie wybrano blisko tysiąc produkcji. <Cite refs={[„turn739566view0”]}/>
W katalogu mają znaleźć się klasyczne i współczesne filmy fabularne, dokumenty, animacje, seriale oraz kino niezależne. Zapowiedziano również kolekcję obejmującą 26 filmów nagrodzonych Złotą Palmą w Cannes. Łącznie oferta ma reprezentować twórczość około 600 reżyserek i reżyserów z 60 krajów. Wśród wymienianych nazwisk są Michael Haneke, Wong Kar-wai, Xavier Dolan i Andrzej Żuławski.
Pełna lista dostępnych produkcji ma zostać ujawniona w dniu uruchomienia serwisu. Platforma zapowiada również cotygodniowe premiery i obecność polskiego kina.
Abonament z biletami do kina. Na początek 14 partnerów
Najbardziej nietypowym elementem oferty jest Cinobo Pass, czyli program łączący subskrypcję streamingową z tradycyjnym oglądaniem filmów na dużym ekranie.
Na początek do inicjatywy dołączyło 14 kin studyjnych z całej Polski. Abonenci będą mogli korzystać z bezpłatnych biletów na wybrane seanse, a liczba dostępnych wejściówek będzie zależeć od repertuaru i współpracy z dystrybutorami. Zespół platformy szacuje, że przeciętnie będzie można otrzymać około trzech biletów miesięcznie, choć w niektórych tygodniach dostępnych może być więcej okazji do wyjścia do kina.
Koszty wejściówek ma pokrywać Cinobo, rozliczając się z kinami i dystrybutorami. Firma deklaruje jednocześnie, że będzie respektować tradycyjne okna dystrybucyjne, czyli okres, w którym film można oglądać wyłącznie w kinach.
To podejście nawiązuje do działalności Cinobo w Grecji, gdzie firma angażowała się także w dystrybucję kinową i wspieranie lokalnych sal. W Polsce chce rozwijać podobny model, traktując streaming i kino jako uzupełniające się sposoby odkrywania filmów.
Użytkownicy będą mogli wpływać na katalog
Cinobo zapowiada również rozwój społeczności wokół platformy. Widzowie mają móc oceniać i recenzować produkcje, tworzyć własne listy oraz polecać filmy innym użytkownikom.
Co ważne, firma chce uwzględniać sugestie subskrybentów przy rozbudowie katalogu. Jeszcze przed premierą polski zespół poprosił internautów o wskazanie filmów, twórców i gatunków, których brakuje im w dostępnych serwisach VOD. W odpowiedzi zgłosiło się około sześciu tysięcy osób.
Nie oznacza to, że każdy zgłoszony tytuł automatycznie trafi do oferty. Pomysły użytkowników mają jednak pomagać zespołowi w poszukiwaniu kolejnych produkcji i negocjowaniu praw do ich udostępniania.
Czy Cinobo znajdzie miejsce obok Netfliksa i Max?
Nowy serwis wchodzi na rynek, na którym działają już duże platformy streamingowe z rozbudowanymi katalogami i własnymi produkcjami. Cinobo nie próbuje jednak bezpośrednio kopiować ich strategii. Zamiast koncentrować się wyłącznie na popularnych premierach, chce przyciągnąć miłośników kina niezależnego, klasyki i filmów festiwalowych.
Cena 29,99 zł miesięcznie stawia platformę w roli kolejnej subskrypcji, którą widzowie będą musieli porównać z innymi wydatkami na rozrywkę. Z drugiej strony możliwość otrzymywania biletów do kin może być istotnym argumentem dla osób regularnie oglądających filmy na dużym ekranie.
Cinobo zadebiutuje w Polsce 3 listopada 2026 roku. Serwis ma działać przez przeglądarkę internetową oraz aplikacje na urządzenia mobilne i telewizory Smart TV. Filmy i seriale będą dostępne z polskimi napisami; na starcie platforma nie planuje polskiego lektora.
O tym, czy nowy gracz zdoła przekonać do siebie polskich widzów, zdecydują przede wszystkim jakość katalogu, dostępność poszukiwanych tytułów i atrakcyjność dodatkowych korzyści. Wyróżnik jest jednak wyraźny: Cinobo chce, aby subskrypcja nie kończyła się na ekranie telewizora.


