Sobota z nauką. Masz mięśnie, których prawie nie używasz. Co z tymi uszami?

Spróbujcie teraz ruszyć uszami. Nie głową, nie brwiami – samymi uszami. Jeśli potraficie, należycie do dość specyficznej grupy ludzi. Zapraszamy na nasz nowy cykl, czyli Sobota z nauką!

Większość z nas nie jest w stanie świadomie ruszać uszami choć… wszyscy mamy mięśnie, które są do tego przeznaczone. To jeden z ciekawszych przykładów pozostałości po zdolnościach, które w toku ewolucji przestały być człowiekowi szczególnie potrzebne.

Tak, naprawdę mamy mięśnie uszne

Wokół małżowiny usznej znajduje się kilka niewielkich mięśni. Wyróżnia się między innymi mięsień uszny przedni, górny i tylny, a także mniejsze mięśnie znajdujące się bezpośrednio w obrębie małżowiny.

U człowieka są one bardzo słabo rozwinięte funkcjonalnie i określa się je jako szczątkowe. Nie oznacza to jednak, że są całkowicie martwe. Nadal otrzymują sygnały nerwowe i u części osób mogą powodować niewielkie ruchy ucha.

Co ciekawe, wszystkie te mięśnie są unerwiane przez nerw twarzowy, czyli ten sam nerw, który odpowiada między innymi za ruchy mięśni mimicznych.

Dlaczego zwierzęta ruszają uszami, a my nie?

Wystarczy spojrzeć na psa albo kota.

Kiedy zwierzę usłyszy coś interesującego, jego uszy natychmiast ustawiają się w kierunku źródła dźwięku. Dzięki temu może skuteczniej wykorzystać małżowiny uszne do lokalizowania, skąd dochodzi dźwięk.

U człowieka ta zdolność praktycznie zanikła. W toku ewolucji nasze uszy stały się znacznie mniej ruchome, a orientowanie się w przestrzeni zaczęliśmy wykonywać przede wszystkim za pomocą ruchów głowy i oczu.

Nie oznacza to jednak, że układ odpowiedzialny za poruszanie uszami całkowicie zniknął.

I tutaj robi się naprawdę ciekawie.

Nasz mózg wciąż próbuje ruszać uszami

Badania naukowe wykazały, że kiedy człowiek usłyszy nagły dźwięk z jednej strony, mięśnie znajdujące się przy uchu po tej stronie mogą wykazywać zwiększoną aktywność.

Problem polega na tym, że ruch jest tak niewielki, że zazwyczaj nawet go nie zauważamy. Badania z wykorzystaniem elektromiografii wykazały jednak, że układ odpowiedzialny za orientowanie uszu w stronę dźwięku nadal częściowo funkcjonuje.

Naukowcy określają go jako szczątkowy system orientowania małżowiny usznej.

Można więc powiedzieć, że gdzieś głęboko w naszym układzie nerwowym wciąż istnieje bardzo stary mechanizm, który mówi:

„Coś usłyszałem. Obróć ucho w tamtą stronę!”

Tyle że nasze ucho odpowiada mniej więcej:

„Nie chce mi się.”

Niektórzy jednak potrafią

I właśnie dlatego część ludzi potrafi świadomie poruszać uszami.

Zdolność ta jest prawdopodobnie związana z tym, że u danej osoby mięśnie uszne są lepiej kontrolowane i istnieją skuteczniejsze połączenia umożliwiające ich dobrowolne uruchamianie.

Nie jest to więc żadna nadprzyrodzona umiejętność ani dowód na posiadanie „dodatkowego mięśnia”.

Każdy z nas ma odpowiedni zestaw mięśni – różnica polega przede wszystkim na tym, jak dobrze potrafimy nimi sterować.

Można się tego nauczyć?

Czasami tak.

Niektórzy ludzie, którzy początkowo nie potrafią ruszać uszami, są w stanie po pewnym czasie nauczyć się wywoływać niewielkie ruchy. Pomaga obserwowanie się w lustrze i próbowanie aktywowania mięśni wokół uszu.

Problem polega na tym, że często na początku nie mamy pojęcia, jakiego mięśnia właściwie próbujemy użyć.

Dobrym punktem wyjścia jest zwrócenie uwagi na uczucie napięcia w okolicy skroni, za uchem albo nad uchem. Niektórzy odkrywają również, że łatwiej jest rozpocząć naukę poprzez jednoczesne unoszenie brwi lub napinanie skóry głowy.

Efekty są bardzo indywidualne. U części osób uda się uzyskać wyraźny ruch, u innych jedynie minimalne drgnięcie.

Co ciekawe, ruch oczu może „poruszać” uszami

Istnieje jeszcze ciekawsza obserwacja.

Badania wskazują, że mocne skierowanie wzroku w bok może wiązać się z aktywnością niektórych mięśni usznych, a nawet z minimalnym, praktycznie niewidocznym ruchem małżowiny. W jednym z wcześniejszych badań szacowano ten ruch na zaledwie kilka milimetrów.

To kolejny ślad po układzie, który kiedyś mógł pomagać w automatycznym kierowaniu uszu w stronę interesującego bodźca.

Po co nam to było?

U zwierzęcia ruchoma małżowina działa trochę jak naturalna antena.

Możliwość skierowania jej w stronę źródła dźwięku pomaga ustalić, skąd dochodzi dźwięk i zwiększyć jego znaczenie dla układu słuchowego. U człowieka znaczenie tej funkcji mocno spadło.

Nie potrzebujemy już obracać uszu jak kot, ponieważ możemy po prostu odwrócić głowę.

A jeszcze wcześniej możemy skierować wzrok w stronę źródła dźwięku.

W efekcie mechanizm, który kiedyś mógł być bardzo przydatny, przestał być dla nas niezbędny.

Ewolucja nie wyrzuca wszystkiego do kosza

Mięśnie uszne są dobrym przykładem tego, że ewolucja nie działa jak projektant, który przy każdej zmianie przebudowuje organizm od zera.

Jeżeli jakaś cecha przestaje być potrzebna, niekoniecznie znika natychmiast. Może zostać zredukowana i pozostawać w organizmie przez bardzo długi czas.

W przypadku ludzkich mięśni usznych nadal istnieją zarówno same mięśnie, jak i część mechanizmów nerwowych związanych z ich działaniem.

To trochę tak, jakby w naszym organizmie nadal znajdował się stary przełącznik do funkcji, której od milionów lat prawie nie używamy.

A może te mięśnie jeszcze się kiedyś przydadzą?

To już bardziej ciekawostka niż perspektywa ewolucyjna, ale naukowcy interesują się tym systemem również z bardzo praktycznych powodów.

Badacze sprawdzają, czy aktywność mięśni usznych mogłaby być wykorzystywana do sterowania urządzeniami lub poprawiania działania aparatów słuchowych. Skoro mięśnie reagują w pewnym stopniu na kierunek, z którego dochodzi dźwięk, można wyobrazić sobie system, który wykorzystuje te sygnały do określania, na czym użytkownik chce się skupić.

Czyli nasze „bezużyteczne” mięśnie mogą w przyszłości znaleźć zupełnie nowe zastosowanie.

Dlaczego więc nie ruszamy uszami?

Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać:

Bo w toku ewolucji straciliśmy potrzebę aktywnego kierowania uszami w stronę dźwięku.

Mięśnie pozostały, ale ich kontrola została mocno ograniczona. U większości ludzi ich aktywność jest zbyt słaba, aby wywołać świadomy ruch małżowiny.

A jednak nie zniknęły całkowicie.

Więc jeśli potraficie ruszać uszami, możecie śmiało powiedzieć, że macie małą, działającą pozostałość po znacznie starszym systemie orientowania się w świecie.

I co najważniejsze – następnym razem, kiedy pies nagle postawi uszy i skieruje je w stronę dziwnego dźwięku, możecie pomyśleć: człowiek też kiedyś miał taki „system radarowy”. Tylko trochę go zaniedbaliśmy.

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Michał Pawlikowski

Miłośnik gamingu od strony frontowej, jak i backendowej. Bawi się w programowanie gier, a pisze o nich już od kilkunastu lat. Pamięta czasy dyskietek, a także Atari i Commodore. Specjalista w swojej dziedzinie.

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Pirlond.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.