Zwłaszcza że przez długi czas wydawało się to praktycznie niemożliwe. Problemy licencyjne wokół marki Friday the 13th, zamieszanie prawne i upadek własnej gry Jasona sprawiły, że fani horrorów zaczęli traktować jego obecność w Dead by Daylight bardziej jak miejską legendę niż realną możliwość.
A jednak. Jason wraca. I to dokładnie tam, gdzie horrorowi giganci spotykają się od lat.
Dla ludzi spoza horrorowego fandomu może to wyglądać jak „kolejny killer do gry”. Ale dla społeczności Dead by Daylight to trochę tak, jakby do bijatyki nagle dołączył ostatni brakujący boss.
Bo gra Behaviour Interactive od lat zamienia się w prawdziwe muzeum popkulturowego horroru. Są tam już postacie z Halloween, Hellraisera, Krzyku, Teksańskiej masakry piłą mechaniczną czy Koszmaru z ulicy Wiązów. Jason był tym wielkim brakującym elementem układanki.
I właśnie dlatego reakcje fanów są aż tak emocjonalne.
Zwłaszcza że historia Jasona w grach była ostatnio dość smutna. Friday the 13th: The Game miało ogromną grupę wiernych fanów i przez lata było jedną z najbardziej klimatycznych asymetrycznych gier horrorowych. Problem w tym, że produkcję praktycznie zabiły problemy prawne związane z licencją. Serwery ostatecznie wygaszono, a gra stopniowo zniknęła z życia społeczności horrorowej.
Dlatego dla wielu graczy pojawienie się Jasona w Dead by Daylight wygląda trochę jak symboliczny powrót legendy.
I internet już zdążył oszaleć.
Największy hit? Behaviour Interactive odpaliło absurdalnie dziwną 13-godzinną transmisję, podczas której przez większość czasu… praktycznie nic się nie działo. Kamera pokazywała klimatyczny domek w lesie, a fani godzinami analizowali każdy dźwięk i każdy cień w poszukiwaniu wskazówek. Brzmi absurdalnie? Tak. Czy internet oglądał to jak największe wydarzenie świata? Oczywiście.
I chyba właśnie to najlepiej pokazuje siłę horrorowych fandomów.
Jason Voorhees nie jest dziś po prostu postacią z filmów. To ikona popkultury rozpoznawalna nawet przez ludzi, którzy nigdy nie obejrzeli żadnego Friday the 13th. Maska hokejowa, maczeta i Camp Crystal Lake działają już trochę jak uniwersalny symbol slashera.
Co ciekawe, 2026 rok w ogóle zapowiada się na wielki powrót marki Friday the 13th. Oprócz crossoveru z Dead by Daylight powstaje też serial Crystal Lake, który ma rozbudować uniwersum Jasona dla nowego pokolenia widzów.
I wygląda na to, że Hollywood oraz branża gier wreszcie znowu wiedzą, co zrobić z jedną z największych ikon horroru.
Najlepsze jest jednak to, że Jason idealnie pasuje do Dead by Daylight.
Powolny, niepowstrzymany zabójca ścigający ofiary przez ciemny las? To praktycznie DNA tej gry. Wielu fanów już pisze, że Jason powinien był być w niej od samego początku.
Pytanie brzmi tylko, czy Behaviour Interactive dowiezie klimat.
Bo gracze horrorowi potrafią wybaczyć bugi, balans i chaos matchmakingu. Ale jeśli Jason nie będzie „czuł się” jak Jason… internet zje tę aktualizację żywcem.
A patrząc po pierwszych reakcjach, oczekiwania są gigantyczne.


