10 horrorów, które warto mieć na radarze w październiku. Będzie co oglądać w Halloween

Jeżeli jest jeden miesiąc w roku, w którym kino powinno nas straszyć, to zdecydowanie październik. Halloween nie może przecież obejść się bez duchów, potworów, seryjnych morderców i historii, po których człowiek zaczyna dwa razy sprawdzać, czy na pewno zamknął drzwi.

A październik 2026 zapowiada się wyjątkowo dobrze. W kinach pojawią się zarówno duże hollywoodzkie produkcje, jak i mniejsze horrory, które mogą okazać się znacznie ciekawsze od kolejnego wysokobudżetowego sequela. Są demony, sztuczna inteligencja, pająki, body horror, found footage, a nawet Clayface.

Wybrałem 10 horrorów, które warto mieć na radarze w październiku.

„Other Mommy”

Premiera: 9 października

Jedną z najciekawszych propozycji miesiąca jest „Other Mommy”, horror Blumhouse oparty na powieści Josha Malermana.

Historia skupia się na dziecku, które zaczyna spotykać tajemniczą istotę podszywającą się pod jego matkę. Problem polega na tym, że „inna mama” nie jest tylko wytworem dziecięcej wyobraźni.

W głównej roli zobaczymy Jessicę Chastain, która wciela się zarówno w prawdziwą matkę, jak i jej przerażający odpowiednik.

To właśnie takie historie lubię najbardziej w horrorach. Zwyczajna sytuacja zostaje powoli wywrócona do góry nogami, a coś, co powinno dawać poczucie bezpieczeństwa, zaczyna budzić największy lęk.

„Crawlers”

Premiera: 16 października

Jeżeli macie arachnofobię, możecie już teraz przestać czytać.

„Crawlers” opowiada o mieszkańcach budynku, którzy muszą walczyć o przetrwanie podczas inwazji gigantycznych pająków.

Nie jest to więc subtelny horror psychologiczny. Tutaj problem jest bardzo konkretny, ma osiem nóg i prawdopodobnie znajduje się właśnie za waszym łóżkiem.

Film zapowiada się na idealną propozycję dla osób, które lubią horrory z gatunku „co by było, gdyby najgorsza rzecz, jaką możesz sobie wyobrazić, nagle urosła do absurdalnych rozmiarów?”.

„Appofeniacs”

Premiera: 2 października

Technologia po raz kolejny okazuje się świetnym materiałem na horror.

„Appofeniacs” opowiada o aplikacji wykorzystującej sztuczną inteligencję do tworzenia deepfake’ów nieodróżnialnych od prawdziwych nagrań. Oczywiście ktoś szybko wykorzystuje technologię w niewłaściwy sposób.

I zaczyna się krwawy chaos.

To jeden z tych pomysłów, które są niepokojące właśnie dlatego, że nie brzmią już jak czyste science fiction. Deepfake’i istnieją, generatywna AI istnieje, a granica między prawdziwym nagraniem i wygenerowaną fikcją robi się coraz trudniejsza do zauważenia.

Horror ma więc tutaj wyjątkowo aktualny punkt wyjścia.

„Clayface”

Premiera: 23 października

Tak, Clayface.

Uniwersum DC postanowiło tym razem wejść w znacznie bardziej horrorowe rejony. Tytułowy bohater to zdeformowany aktor, który szuka sposobu na odzyskanie dawnego wyglądu. Pomoc naukowca prowadzi jednak do przemiany w potwora zdolnego do zmiany własnego ciała.

To właśnie może być największa niespodzianka miesiąca.

Bo Clayface od zawsze miał w sobie coś z body horroru. Teraz ten element zostaje wyciągnięty na pierwszy plan.

Jeżeli twórcy nie przestraszą się własnego pomysłu, możemy dostać jeden z najbardziej nietypowych komiksowych filmów tego roku.

„The Influencer Project”

Premiera: 2 października

Influencerzy, media społecznościowe i horror? To połączenie właściwie samo się prosi o wykorzystanie.

„The Influencer Project” ma wykorzystywać formułę found footage i opowiadać historię związaną z internetową popularnością.

To może być zarówno świeże podejście do gatunku, jak i film, który po prostu będzie próbował wykorzystać modne hasła.

Ale właśnie dlatego warto go obserwować.

„Ghost in the Cell”

Premiera: 2 października

Indonezyjski horror o nadprzyrodzonych wydarzeniach to propozycja dla osób, które lubią zaglądać poza hollywoodzki mainstream.

Już sam tytuł sugeruje, że nie będzie szczególnie wesoło, a historia wykorzystuje motyw duchów i zamkniętej przestrzeni.

Jeżeli macie ochotę na coś innego niż kolejne amerykańskie uniwersum horrorów, warto mieć ten tytuł na radarze.

„Beware Boiúna”

Premiera: 2 października

Gigantyczny wąż z brazylijskich legend brzmi jak materiał na wyjątkowo przyjemny seans halloweenowy.

„Beware Boiúna” sięga do południowoamerykańskiego folkloru i wykorzystuje motyw potężnej, nadnaturalnej istoty związanej z wodą.

Nie wszystko musi być kolejnym demonicznym dzieckiem w opuszczonym domu.

Czasami wystarczy naprawdę wielki wąż.

8. „Breeder”

Premiera: 16 października

„Breeder” to kolejna propozycja, która ma wejść w bardziej psychologiczne i niepokojące rejony horroru.

Film pojawi się na Shudder, więc jest to tytuł szczególnie interesujący dla osób, które szukają produkcji spoza największych kinowych premier.

I właśnie takie filmy często potrafią pozytywnie zaskoczyć.

„You Can’t Leave”

Premiera: 16 października

Sam tytuł właściwie zdradza podstawową zasadę tej historii.

Nie możesz wyjść.

A skoro mamy horror, można założyć, że powód jest zdecydowanie nieprzyjemny.

Film ma wykorzystywać motyw nadnaturalnego zagrożenia i zamknięcia bohaterów w sytuacji, z której nie mogą po prostu uciec.

To jeden z tych prostych konceptów, które mogą działać świetnie, jeśli scenariusz dobrze wykorzysta ograniczoną przestrzeń.

Październik będzie należał do horrorów

Patrząc na kalendarz premier, trudno narzekać.

Mamy wielkie hollywoodzkie projekty, horrory niezależne, produkcje międzynarodowe, slashery, pająki, zombie, sztuczną inteligencję i body horror. Do tego dochodzi jeszcze „Resident Evil”, który pojawi się w kinach już 18 września i może być idealnym rozpoczęciem halloweenowego sezonu.

Nie wszystkie te filmy okażą się hitami. Ba, część prawdopodobnie przejdzie przez kina niemal niezauważona.

Ale właśnie to lubię w październiku.

To jeden z niewielu momentów w roku, kiedy można bez wyrzutów sumienia odpalić horror za horrorem i szukać wśród nich tej jednej perełki, o której za kilka miesięcy wszyscy będą mówić.

Jeśli więc lubicie się bać, październik 2026 zdecydowanie warto mieć zaznaczony w kalendarzu.

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Michał Pawlikowski

Miłośnik gamingu od strony frontowej, jak i backendowej. Bawi się w programowanie gier, a pisze o nich już od kilkunastu lat. Pamięta czasy dyskietek, a także Atari i Commodore. Specjalista w swojej dziedzinie.

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Pirlond.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.